Raportowanie ESG – ważny element oceny firm
ESG to akronim oznaczający czynniki środowiskowe, społeczne i ład korporacyjny (environmental, social, governance), wykorzystywane dziś do raportowania i oceny organizacji. Choć obowiązek raportowania niefinansowego w UE wprowadziła dyrektywa NFRD (2014), korzenie koncepcji sięgają lat 60. i 70. XX w. oraz inwestowania odpowiedzialnego społecznie (SRI). Ważnym etapem rozwoju była także koncepcja Triple Bottom Line Johna Elkingtona (ludzie, planeta, zysk), podkreślająca potrzebę uwzględniania nie tylko wyników finansowych, lecz także wpływu społecznego i środowiskowego. W 2004 r. Global Compact wraz z instytucjami finansowymi sformalizował podejście ESG, wprowadzając je do analizy inwestycyjnej. W ostatnich latach regulacje unijne znacząco rozszerzyły zakres raportowania ESG, m.in. poprzez dyrektywę CSRD, Europejskie Standardy ESRS oraz wytyczne dotyczące należytej staranności w łańcuchach wartości (CSDDD). W 2025 r. tzw. Omnibus I ograniczył liczbę podmiotów objętych obowiązkiem raportowania, co zmieniło skalę systemu, ale nie jego kierunek. ESG nadal pozostaje ważnym elementem oceny firm i dostępu do kapitału.
ESG a greenwashing – co raportują firmy?
Krytycy zarzucają koncepcji zrównoważonego rozwoju i wykorzystania wskaźników ESG – fasadowość, a agencjom ratingowym niespójność metodologiczną. Rzecz jasna jest wiele przykładów rozdźwięku między deklaracjami firm a rzeczywistością. Upadek regularnie audytowanej firmy Enron, katastrofa ekologiczna Deepwater Horizon BP, pozycjonującej się jako zrównoważona i odpowiedzialna, „zielona”, wykorzystanie danych milionów użytkowników – Cambridge Analytica czy tzw. Diselgate firmy Volkswagen, instalującej oprogramowanie fałszujące wyniki emisji w milionach samochodów, czy produkcja na zlecenie „odpowiedzialnych i zrównoważonych” marek w nieludzkich warunkach w azjatyckich fabrykach.
Także na polskim rynku można znaleźć przykłady podobnych rozbieżności – od nieadekwatnej komunikacji po zjawiska greenwashingu i deklaracje wyprzedzające realne działania.
Rozwojowi ESG od początku towarzyszyły zjawiska, takie jak: blue, social, pink czy green washing, zwane też „malowaniem trawy na zielono” czy „zamiataniem pod dywan”. W tej kategorii mieści się również niespójność między tym, co firmy raportują, a tym, co faktycznie istotne dla interesariuszy, ważne w publicznej debacie. Bywa, że nawet globalne marki, od lat działające w obszarze zrównoważonego rozwoju, raportują przede wszystkim to, co wygodne, a nie co istotne dla ich interesariuszy. Jak pokazuje badanie[1] prof. Doroty Dobiji z Akademii Leona Koźmińskiego, może to wynikać z zarówno z niepełnego rozumienia, jak i z celowego upraszczania istoty ESG jako narzędzia zarządzania ryzykiem w dialogu z interesariuszami.
Raporty są tylko zapisem tego procesu – pokazują drogę, strategię zrównoważonego rozwoju organizacji, a nie cel sam w sobie. Jeśli jednak firma decydowała inaczej, to raport ESG może stać się jedynie korporacyjną laurką, bezwartościową dla inwestorów i będącą w dłuższym czasie źródłem kryzysów.
Raportowanie danych a wizerunek firmy
Z analizy prof. Doroty Dobiji wynika, że organizacje chcące budować wiarygodność powinny przy ocenie istotności i analizy wzajemnych powiązań między celami zrównoważonego rozwoju wykorzystywać różnorodne źródła danych – nie tylko własny, zorganizowany dialog z interesariuszami, lecz także media społecznościowe. Istotne jest również uwzględnianie w raportach ESG trudnych i niewygodnych tematów.
Jednocześnie należy pamiętać, że każdy raport ESG jest zawsze efektem kompromisu – między dążeniem do pokazania jak najpełniejszego obrazu, całej złożoności procesów i wskaźników a ograniczeniami objętości oraz potrzebą przystępnej prezentacji danych. Naturalnie pełni on również funkcję wizerunkową, przez co dane są filtrowane przez język korzyści i procedur, a kwestie wyzwań czy słabości bywają komunikowane w ograniczonym zakresie.
Czasem też wielość raportowanych danych może przysłonić podstawowe pytanie o to, czy sam model biznesu jest zrównoważony, zgodny z wartościami zrównoważonego rozwoju, etyczny, dobrze służy planecie i ludziom? Widzimy drzewa, a nie las. Ten problem najbardziej jaskrawo pokazuje ewolucja tzw. gospodarki współdzielenia. Sharing economy od pierwotnej, głęboko prospołecznej idei dzielenia się niewykorzystanymi zasobami: wolnym miejscem w samochodzie czy kanapą w mieszkaniu do tzw. kapitalizmu platformowego/gospodarki zleceń (gig economy). Niestety dziś jej liderzy nie tylko nie rozwiązują „starych” problemów społecznych, ale generują nowe. To metaproblem, ale istnieją też wyzwania, których nie dostrzeżemy, jeśli będziemy analizować wskaźniki wyłącznie w oderwaniu od siebie. By dokładniej przyjrzeć się tym wyzwaniom, warto przeanalizować kilka wskaźników dotyczących obszaru społecznego (S), w szczególności miejsca pracy, pokazujących zjawiska pozostające „w cieniu” raportowanych danych.
***
Przykład
Franczyza stanowiąca np. sieć sklepów czy restauracji wizerunkowo i marketingowo funkcjonuje jak jeden podmiot, faktycznie to ogromny zbiór niezależnych przedsiębiorstw.
Franczyzobiorca nie jest pracownikiem firmy, z wypracowanego zysku musi opłacić swoje podatki, ZUS oraz pracowników. Wszystkie te osoby nie są raportowane jako „własne zasoby pracownicze”, a tzw. liczby utrzymanych/wspieranych miejsc pracy czy społeczności lokalne.
Bywa, że jest ich (franczyzobiorców i osób przez nich zatrudnionych) nawet 20-krotnie więcej niż osób, zatrudnianych bezpośrednio przez właściciela franczyzy. W ten sposób główny beneficjent czerpie zyski, przerzucając ryzyko finansowe, prawne oraz odpowiedzialność za warunki pracy, minimalne stawki wynagrodzenia, niekorzystne formy zatrudnienia na franczyzobiorców odpowiadających za ewentualne straty całym swoim majątkiem.
Sam model biznesu, mimo że zgodny z prawem, to – co najmniej – mało zrównoważany i etyczny. Analizując raport ESG takiego podmiotu, jednak tego nie zauważymy bez patrzenia na szerszy kontekst danych.
Znowu - widzimy drzewa, a nie las.
Przykład
Branżą największych nierówności z polskiej GPW jest retail i FMCG – firmy zatrudniające tysiące osób na stawkach bliskich płacy minimalnej, w których pensje prezesów rosną wraz ze skalą sieci. Z kolei najbardziej równościową branżą polskiej giełdy, ze wskaźnikiem ok. 15:1, jest IT, gdzie przeciętny pracownik zarabia na tyle dużo, że dystans dzielący go od prezesa jest stosunkowo mały. Oczywiście w największych giełdowych spółkach amerykańskich przeciętny prezes zarabia średnio 200-300 razy więcej niż typowy pracownik.
Rekordowe dysproporcje zarobków nawet na poziomie 1000:1 występują w sieciach Walmart czy Amazon.
Jakich danych nie ma w raportach ESG?
Zacznijmy od podstawy, a więc – zatrudnienia przedstawianego w raportach w różnych przekrojach, m.in.: płci, wieku, narodowości czy niepełnosprawności. Nie tylko gig economy optymalizuje zysk, unikając zatrudnienia osób świadczących pracę, w tym przekraczającą pełny etat. Robią to także firmy wykorzystujące kontrakty B2B czy agencje pracy tymczasowej do pozyskania pracowników. Tego nie widać w ich raportach ESG, bo formalnie to nie są pracownicy czy pracownice firmy.
To dość dobrze znany problem, nadal nierozwiązany. Gdy na wysokich stanowiskach menedżerskich prawdopodobnie broni się argument finansowy, optymalizacji podatkowej („na kontrakcie” zarabiam więcej), to na stanowiskach niższych – nawet specjalistycznych czy eksperckich – często okazuje się, że „elastyczność i wolność pracy dla wielu podmiotów” w praktyce nie istnieje. Za to bardzo realna jest, jeśli nie niepewność zarobków, to rezygnacja z osłon socjalnych. Mimo wykonywania pracy takiej samej jak na etacie, nie zyskujemy dostępu do świadczeń i nie pokrywają tego pozornie wyższe zarobki. Koszty optymalizacji podatkowej, społeczne i ekonomiczne ponosi też całe społeczeństwo.
Chociaż narracji o tysiącach miejsc pracy i wspieraniu przedsiębiorczości towarzyszą protesty poszkodowanych oraz dyskusje ekonomistów i socjologów o rzeczywistych kosztach społecznych i ekonomicznych zatrudniania (w formie B2B, franczyzy czy przez agencje pracy tymczasowej), prywatyzacji zysków i uspołecznienia kosztów, to projekt ustawy regulującej franczyzę jest „w legislacyjnej zamrażarce” i wszystko wskazuje na to, że nie możemy oczekiwać szybkich zmian.
Kultura organizacji i parytety a raportowanie ESG
Wraz z wdrożeniem dyrektywy Women On Boards szczególnego znaczenia nabrały wskaźniki dotyczące równowagi płci w organach nadzorczych i zarządczych. W Polsce oznacza to wymóg zapewnienia m.in. 33 proc. udziału niedostatecznie reprezentowanej płci w zarządach i radach nadzorczych. To ważny wskaźnik pokazujący, czy firma przeciwdziała dyskryminacji i dobrze wykorzystuje potencjał całego zespołu. Parytety to jednak czysta statystyka potwierdzająca wypełnienie wymogów regulacyjnych. Nie mówią, czy kultura organizacji jest rzeczywiście włączająca i równościowa. W cieniu tych danych mogą kryć się zjawiska, takie jak: lepkie podłogi, szklane sufity, ruchome schody czy szklane klify. Dlatego warto analizować także inne dane: strukturę zatrudnienia, awanse, rotacje czy dostęp do szkoleń. Przykładem tego ograniczenia jest sytuacja, w której raportowanie ESG eksponuje przede wszystkim parytety i niską lukę płacową skorygowaną, podczas gdy dopiero analiza danych o strukturze zatrudnienia i ścieżkach kariery ujawnia pełniejszy obraz równości szans. To właśnie do takich informacji sięgają analitycy i inwestorzy, chcąc ocenić nie tylko deklaracje organizacji, lecz także rzeczywistą skalę równości w praktyce. Czy jednak dominujący wizerunek organizacji zawsze oddaje ten obraz?
Równość i dobrostan poza raportami ESG
W dyskusjach na temat włączających otwartych na różnorodność miejsc pracy coraz częściej podkreślana jest konieczność szerokiego spojrzenia na złożoność dyskryminacji, tego jak może się krzyżować i kumulować. To także strefa pozostająca w cieniu. Z raportów ESG dowiemy się, jaka jest średnia wieku czy jaki procent osób z niepełnosprawnościami zatrudnia firma, ale nie tego, jak matki, ojcowie czy osoby powyżej 50. roku życia lub zbliżające się do emerytury są traktowane, jak czują się w niej OzN.
Kluczem do pełniejszej oceny jest intersekcjonalność, czyli patrzenie przez pryzmat wielowymiarowości człowieka. Obejmuje ona nie tylko równe traktowanie, ale też dobrostan oraz równowagę między pracą a życiem prywatnym, tak często przywoływane w korporacyjnych raportach. Poznamy pakiety benefitów, a nie powszechne problemy codziennego funkcjonowania: nadgodzin, mikrozarządzania, kultury cichego przyzwolenia na mobbing, wypalenia zawodowego. Raport nie pokaże liczby osób korzystających z długotrwałych zwolnień lekarskich z powodu obciążenia psychicznego (RODO). Warto więc sprawdzić wskaźnik rotacji (zarówno w firmie, jak i w branży – 30 proc. w sektorze retail nie budzi zastrzeżeń, ale w logistyce to dramatyczne dane) czy wykorzystanie urlopów opiekuńczych przez ojców w porównaniu do średniej krajowej. Jeśli firma raportuje zero zgłoszeń dotyczących naruszeń, to jak działa służący temu system? Czy w mediach społecznościowych pojawiły się skargi sygnalistów?
Obszar społeczny organizacji ma wiele wymiarów, których nie da się jednoznacznie ocenić jednym wskaźnikiem ani zamknąć w tabelkach. Wychodzą one „z cienia” raportowania ESG dopiero wtedy, gdy popatrzymy szerzej.
W tym szerszym kontekście – równościowych i spójnych społeczeństw – niezwykle ważne są wskaźniki dotyczące płacy minimalnej oraz relacji najwyższego wynagrodzenia do najniższego. Przy wysokiej inflacji relacja najniższych zarobków do kosztów życia, zwłaszcza w dużych miastach, jest wyzwaniem, którego nie oddaje raportowany procentowy wzrost średniego wynagrodzenia w organizacji. Dlatego warto odnosić te dane do realnej wartości nabywczej. Drugi wskaźnik – relacja wynagrodzenia najwyższej kadry do zarobków przeciętnego pracownika – jest bardzo istotny w kontekście pogłębiających się globalnych nierówności, rosnącego dystansu między 1 proc. najbogatszych ludzi świata i ubożejącą klasą średnią. Polska wypada relatywnie dobrze, „egalitarnie” – CEO Pay Ratio średniej giełdowej największych spółek GPW wynosi około 20:1 (m.in. ze względu na duży udział spółek Skarbu Państwa z ograniczeniami zarobków). Rekordziści przekraczają poziom 100:1, wciąż jednak plasujemy się w granicach top 100 największych europejskich korporacji (tu średni wskaźnik wynosi około 110:1, jak podaje Europejski Instytutu Związków Zawodowych[2]).
Można argumentować, że wysokie zarobki prezesów to cena ich wielkiej odpowiedzialności, trudno jednak nie dostrzegać negatywnych skutków społecznych, które takie rozpiętości rodzą. W tym szerokim spojrzeniu na problemy, których w raportach zrównoważonego rozwoju nie widać, są kwestie dbałości o standardy etyczne, wartości, warunki pracy tam, gdzie kończy się bezpośrednia kontrola firmy. W komunikacji ESG zazwyczaj znajdziemy informacje na temat współpracy z dostawcami/partnerami z pierwszego poziomu łańcucha dostaw (Tier 1), podczas gdy prawdziwe wyzwania są na kolejnych poziomach.
Kiedy technologia wyprzedza ESG
Na koniec temat, który w formie danych w raportach zrównoważonego rozwoju występuje wciąż nader rzadko, choć jest może najważniejszym współczesnym wyzwaniem społecznym: transformacja technologiczna. AI rozwija się znacznie szybciej niż ktokolwiek przewidywał, wykładniczo. I choć samochody autonomiczne to wciąż przyszłość, to postęp technologiczny już dzisiaj radykalnie zmienia całe branże, rację bytu tracą zawody, które niedawno wydawały się niezniszczalne. W maju 2026 r. Meta rozpoczęła jedną z największych restrukturyzacji w swojej historii, ogłaszając redukcję zatrudnienia o około 10 proc. Firma generująca miliardowe zyski z tradycyjnych reklam w social mediach zwalnia tysiące ludzi, by wygrać wyścig w tworzeniu rzeczywistości opartej na AI, inwestując w to miliardy dolarów.
Technologie zmieniają jednak zasady gry w wielu innych branżach, więc pytanie o wpływ społeczny wykorzystania AI jest bardzo ważne i pilne. Dzisiaj w raportach ESG możemy przeczytać o inwestycjach w nowe technologie, ze sprawozdań zarządu dowiedzieć się, czego one dotyczą, jednak brakuje danych, wiedzy na temat konsekwencji, np. programów reskillingu, które mogą uchronić zatrudnione osoby przed zwolnieniem. Jak firmy chcą tym wpływem zarządzać? To ogromny, a dotychczas właściwie pusty obszar w raportach ESG. Co więcej, rewolucja AI, automatyzacja procesów, nowe modele biznesowe (gig economy) sprawiają, że ocena wpływu społecznego biznesu – „S” wychodzi daleko poza kwestie wynagrodzeń, BHP czy wolontariatu i zaangażowania dobroczynnego organizacji, „dzielenia się zyskiem”. Staje się, jakkolwiek pompatycznie to brzmi, pytaniem o przyszłość świata, ludzkości i demokracji.
Przyszłość ESG – na ile zmiany technologiczne wspierają rozwój raportowania?
Dane ESG nie zawsze mówią pełną prawdę o organizacji. Mogą być fasadą, jeśli firma pomija istotne kwestie związane ze swoim wpływem na otoczenie. Zarówno wskaźniki ESG, jak i narracja wokół strategii zrównoważonego rozwoju mogą maskować problemy, zwłaszcza że część wpływu organizacji nie da się ująć w jednym wskaźniku. W kontekście transformacji technologicznej szczególnego znaczenia nabierają dziś kwestie etyki, prywatności danych oraz przede wszystkim – przyszłości rynku pracy i spójnych, równościowych społeczeństw.
Mimo tych ograniczeń ESG pozostaje ważnym, systemowym narzędziem weryfikacji deklaracji biznesu. Wraz z ratingami ESG stanowi podstawę oceny firm przez analityków i inwestorów oraz wpływa na dostęp do kapitału i konkurencyjność.
Krytyka dotyczy jednak niespójności ocen między agencjami ratingowymi, różnic metodologicznych, a nawet wprowadzania w błąd inwestorów. Nie jest to wyłącznie wada systemu – różne podejścia mierzą odmienne typy ryzyka i odpowiadają na potrzeby różnych interesariuszy.
Nowe regulacje obowiązujące od 2 lipca 2026 r. dotyczące przejrzystości i integralności usług ratingowych, w tym obowiązek ujawniania metodologii i rozdzielenie ocen na trzy obszary ESG, mają zwiększyć porównywalność i ograniczyć zjawisko „zamiatania pod dywan” niewygodnych tematów.
Jednocześnie brak ratingu oznacza dziś mniejszą widoczność w analizach inwestorskich, wyższy koszt kapitału i słabszą pozycję konkurencyjną. Niezależne ratingi mogą więc wspierać głos szerokiego grona interesariuszy – pozwalają zobaczyć las, a nie tylko pojedyncze, PR-owe drzewa. Nadal jednak będą istniały dane dotyczące zrównoważonego rozwoju pozostające w strefie szarości. ESG, mimo swoich ograniczeń, jest najlepszym dostępnym narzędziem oceny wpływu organizacji i ramą zarządzania ryzykiem.
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że raportowanie ESG nadąży za zmianami technologicznymi, które jednocześnie wspierają rozwój raportowania, ale mogą też generować nowe wyzwania. ©
[1] https://www.kozminski.edu.pl/pl/review/wyniki-badania-firmynie-zawsze-dobrze-rozumieja-co-jest-naprawde-wazne-dlaludzi
[2] https://www.etuc.org/en/pressrelease/ceos-paid-over-100-times-more-workers

Artykuł pochodzi z czasopisma:
Personel i Zarządzanie 7-8/2026
Autorka
Marzena Strzelczak
Doradczyni zarządu ds. DEI, Forum Odpowiedzialnego Biznesu